***

Zatracony stał chłopczyk pod drzewkiem,
Zapłakany, z chusteczką do nosa w kieszonce,
stał i patrzył w gęstą, mleczną mgłę przyszłego,
nie było widać za wiele, bo to była bardzo
gęsta mgła,
deszcz chyba padał, ale słony,
może to chłopczyka była słona łza,
mgła była wszędzie, w tym co kiedyś,
teraz, potem,
Chłopczyk stał, wycierał nosek i łzy,
zgubił się, stał się bojaźliwy,
kochał i bał się mgły, bo była
taka straszliwie życiowa, rzeczywista,
i były te wszystkie oblicza jego strachu,
myślał, myśl nie była tu na miejscu,
chory był troszkę chłopiec, drżał,
lubił niebo i szum drzew dotykanych
smagnięciem dłoni wiatru, zapach jesieni,
kałuża pod nóżkami, w niej odbicie
[melancholii,
i bezsilność zataczała w niej koła,
może on był kamyczkiem pośrodku, może
[tonął,
chciałby skurczyć się i zniknąć, być mgłą,
[jednolit,
zapatrzył się, pozostał, nie wierzył, że
[jeszcze jest,
i jasność, jasność się wyłania powoli, kształt,
powoli i chłopczyk lekko się uśmiecha,
[jaka jasność,
jaka szczera jasność się roztacza, kształt,
[wyraźnie,
to dziewczynka, jaka jasna, jaka skromna,
dłoń wyciąga, choć chłopca dopiero ujrzała,
mówi ciepłym, gorącym szeptem, tylko mówi,
[koi go we śnie,
chce szczerości, daje bukiet wyznań, ufa mu,
chłopczyk się uśmiecha, wyjmuje bukiet
[czerwonych,
kolczastych róż, oddaje dziewczynce, jest
[zatrwożony,
jej delikatne, dobre dłonie, delikatne, och!
kaleczą, kaleczą aksamitną skórę kolce,
[wstrętne kolce!
chłopiec widzi, jak strużki krwi spływają
[powoli po drobnych
paluszkach, zrywa się, ucieka,
płacze, niepotrzebnie pokochał, znowu go
[odrzucili, zostanie sam,
dziewczynka jednak się uśmiecha, biegnie,
[chwyta chłopca
za ramię i mówi, że nie szkodzi, jest jak ciepło
[i spokój,
mówi, że dobrze, że nic się nie stało, głaszcze
[rozmierzwione włosy
chłopca, szepce mu do uszka, szepce
[kołysankę, nuci
melodyjkę,
chłopiec zasypia, teraz jest spokojny, jego
[pierś unosi się
i opada równomiernie, na twarzy
[uśmiech,
teraz śpi, jest spokojny, dziewczynka
[przykryła
go kołderką, jest mu ciepło, jest
[bezpieczny,
a ona odchodzi, odchodzi w mgłę,
kiedy będzie jej potrzebował,
to wróci,
a on teraz śpi i śni, i śmieje się przez sen,
bo znalazł przyjaciela.